Krzysztof - blog

Mięsne matrioszki czyli faszerowanie do potęgi

Kucharze od zawsze lubili bawić się w małych bogów, alchemików i czarodziejów - stwarzać coś z niczego,  łączyć elementy, które nie mają ze sobą nic wspólnego, kreować na nowo to, co już znane, a przede wszystkim zaskakiwać, wprawiać w zdumienie, oszałamiać. Ich ambicje czasem prowadzą do rzeczy genialnych, czasem do absurdalnych. Patrząc na niektóre dania, można pomyśleć, że kucharz zamiast wprawiać nasze żołądki w radosny błogostan, pieścić nasze podniebienia najlepszymi ekstraktami smaku i otulać zmysły doskonale współgrającymi aromatami, chce nas po prostu ogłuszyć bogactwem składników ujarzmionych swoją pomysłowością i umiejętnościami albo prowadzi tajemną krucjatę na rzecz wegetarianizmu;)

Kategorie bloga: 

Rogale świętomarcińskie – słodkie dziedzictwo pięknej tradycji


Rogal świętomarciński

 

       Tłusty czwartek i jego pączki mają poważną konkurencję. Stał się nią dzień św. Marcina z jego tradycyjnymi rogalami świętomarcińskimi, które na szczęście coraz śmielej opuszczają progi województwa wielkopolskiego i ruszają na podbój Polski. I słusznie, bo należy im się kariera i to międzynarodowa.

Kategorie bloga: 

50 twarzy szarlotki

Szarlotka dzięki porze roku i Putinowi to ciasto wyjątkowo na czasie. Mimo, że nie jest naszym narodowym wynalazkiem, z powodzeniem wykorzystuje jeden z najbardziej popularnych i dostępnych w  Polsce owoców. Może dlatego praktycznie ją „usynowiliśmy” i traktujemy jak tradycyjny element polskiej gastronomii, choć niestety często „po macoszemu”. W końcu nie piszą o niej światowej sławy blogerzy, nie wymaga uzbrojenia kuchni w specjalistyczne gadżety, ani przeszukiwania miast, wsi i internetu w poszukiwaniu odpowiednich składników. Dla wielu „foodies” jest za prosta, za zwykła, za nudna. Zbyt dostępna i osiągalna dla przeciętnego człowieka, by zadowolić kogoś kto szuka w gastronomii ekscytujących, wręcz ekstremalnych wrażeń. Z kolei dla wielbicieli kuchni domowej profanacją jest każda wersja szarlotki  różniąca się choć odrobinę od tej, której smak został wdrukowany w dzieciństwie w ich kubki smakowe. Dla większości szarlotka jest oczywistym i bezpiecznym wypiekiem - zawsze wyjdzie, każdemu smakuje, ale nigdy nie wzbudza fajerwerków. Czy słusznie?

Kategorie bloga: 

Tajemnicze składniki smaku starożytnego Rzymu

Za smak w starożytnym Rzymie odpowiedzialne było przede wszystkim tzw. garum - rodzaj sosu ze sfermentowanych ryb. Czytając przepisy z tamtych lat można odnieść wrażenie, że był równie niezastąpiony dla Rzymian, co glutaminian sodu dla wielbicieli fast-foodów:

„Siekane macice świń przyrządzisz następująco: weźmiesz mielonego pieprzu, kminu rzymskiego, dwie małe główki porów obrane do miąższu, ruty, sosu ze sfermentowanych ryb i to wszystko połączysz z dobrze ubitą i utartą masą mięsną. Po powtórnym utarciu całej masy i dokładnym jej wymieszaniu dodasz ziarnka pieprzu i orzeszki piniowe, które ubijesz w bardzo czystym materiale. To wszystko ugotujesz w Cwodzie, oliwie, sosie ze sfermentowanych ryb z pęczkiem porów i koprem ogrodowym”.

Kategorie bloga: 

Herbata z karaluchów i parmezan z parasolek, czyli fałszowanie jedzenia dawniej.

Narzekamy na jakość jedzenia w dzisiejszych czasach i notoryczne fałszowanie go przez producentów lub pośredników. Często wydaje nam się, że kiedyś wszystko było lepsze. Tylko kiedy było to mityczne „kiedyś”? Bo podrabianie żywności trwa od zawsze. W starożytności rozwadniano wino, w średniowieczu – mleko. Fałszowano też przyprawy, które w tamtych czasach były dobrami luksusowymi. Za ten proceder groziła nawet kara śmierci. Do szafranu dosypywano sproszkowane otręby zbożowe lub pyłki miejscowych roślin, często trujące. Gałkę muszkatołową mieszano z korą lub popiołem. Imbir również z korą, kredą lub cegłą. Do pieprzu dodawano ziarna gorczycy, mączkę grochową, jagody jałowca oraz tzw. „pieprzowy pył”, który prawdopodobnie zawierał proch z podłogi magazynu.

Kategorie bloga: 

Strony

Subscribe to RSS - Krzysztof - blog